Niespełna tydzień temu na stronie internetowej Ministerstwa Finansów ukazało się ostrzeżenie dotyczące struktur, które mogą zostać uznane za abuzywne na gruncie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. Parę dni wcześniej głośnio było w prasie na temat wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego, który przyznał rację fiskusowi, gdy ten odmówił wydania interpretacji podatkowej (gdyż zmierzała do unikania opodatkowania) w zakresie potwierdzenia sposobu opodatkowania wspólników spółki komandytowej powstałej w wyniku przekształcenia spółki z o.o.  Lektura obu powyższych opracowań prowadzi do jednego wniosku – w Polsce można zostać uznanym za oszusta podatkowego prowadząc działalność zgodnie z przepisami prawa w formie i okolicznościach wymuszonych przez to prawo. Nie jest to zjawisko nowe (patrz kazus Pana Romana Kluski), aczkolwiek na gruncie klauzuli przeciwko unikaniu podwójnego opodatkowania nabiera to nowego (poważniejszego) znaczenia.

Weźmy przykładową strukturę – w Polsce działa spółka komandytowa, której komandytariuszem jest polska osoba fizyczna (polski rezydent podatkowy) a komplementariuszem jest zagraniczna sp. z o.o. Zgodnie z kodeksem spółek handlowych zagraniczny komplementariusz prowadzi sprawy spółki komandytowej, de facto zarządzająca polską spółką komandytową. Ponieważ komplementariusz jest zagranicą i trudno mu w praktyce reprezentować spółkę komandytową to znajduje w Polsce osobę fizyczną, która w jego imieniu zarządza spółką komandytową. Osoba ta otrzymuje wynagrodzenie od zagranicznego komplementariusza a kraj inkorporacji komplementariusza nie nakłada na takie wynagrodzenie lokalnego podatku. Wynagrodzenie to jest dodatkowo zwolnione od opodatkowania w Polsce na podstawie umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

W tak opisanym stanie Minister Finansów stwierdza, że struktura jest nastawiona jedynie na to, żeby polska osoba fizyczna unikała podatku od wypłacanego wynagrodzenia. I tu powstaje paradoks – postawienie struktury i prowadzenie spółki komandytowej zgodnie z wymogami prawa handlowego może prowadzić do uznania, że doszło do nadużycia prawa podatkowego. Ale zaraz zaraz  – czy to nie przepisy prawa handlowego wskazują, że komplementariusz reprezentuje spółkę komandytową i prowadzi jej sprawy? Już na studiach Pan Profesor Włodzimierz Nykiel (przy okazji serdecznie pozdrawiam Pan Profesora) mówił, że prawo cywilne jest najczęstszym źródłem zaległości podatkowych i odpowiedzialności karno-skarbowej. Ale nic Pan Profesor nie wspominał o prawie handlowym…

Jak należy więc postąpić w takiej sytuacji? Można oczywiście szukać alternatywnego modelu zarządzania spółką komandytową, który będzie zgodny z przepisami prawa handlowego. Ale czy takie działanie nie wyda się Ministrowi Finansów podejrzane, skoro przepisy jasno wskazują kto zajmuje się sprawami spółki komandytowej? Warto może głębiej to sprawdzić podczas kontroli KAS.

No dobrze, nasze wszelkie wątpliwości rozwieje otrzymana interpretacja podatkowa. Ale zaraz – nie otrzymamy interpretacji, gdyż nasze pytanie zmierza do unikania opodatkowania. Jedyny ratunek to uzyskanie opinii zabezpieczającej, ale czy aby na pewno otrzymamy taką opinię? Lektura odpowiedzi na pierwszy wniosek o wydanie takiej opinii nie napawa optymizmem.

Z uwagi na późną porę nie będę się już pastwił nad zaistniałym stanem i odwoływał się do Konstytucji RP w zakresie zasady demokratycznego państwa prawnego itp. W sposobie działania polskiego ustawodawcy podatkowego i aparatu skarbowego widać, że Konstytucja RP się tam albo nie przyjęła, albo wiedzą że powinni ją stosować, ale nie wiedzą czy warto.

A Ty podatniku siedź i płacz, bo nawet nie skorzystasz z pomocy doradcy podatkowego, którego straszy się współodpowiedzialnością albo odpowiedzialnością karno-skarbową (aż strach teraz napisać opinię na temat opodatkowania spółki komandytowej) i naraża na pogwałcenie prawnie chronionej tajemnicy zawodowej.